...a po nocy przychodzi dzień
nifka.blog.interia.pl
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Księga gości
 
O mnie
nifka
35
,
mała wioska
Słówko o mnie
Bardzo mnie interesuje i cieszy: cisza, spokój, smakowita lektura, czerwone wino, czekolada... Nigdy nie mam tego w nadmiarze :)
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
19376
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
1681
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
34
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Zapiski
2012-05-14
 ...niby piękna pogoda i ogórki nie zmarzły, i wręcz same powody do radości wokół. Jak okiem sięgnąć.
A we mnie beznadzieja.
Trudno, trzeba przeczekać.
Zorientowałam się, że moje ukochane dzieciąteczka to całkiem duże chłopy. Nie wiem, jak to się stało. Potrafią grać w nogę, surfować po necie i zatajać przede mną fakt, że ten znaleziony na YouTube Scooby Doo jakoś brzydko się odzywa. Nie chcieli mi mówić, żeby mnie nie martwić.
No, nic.
Idę w te szczypiorki.
Na niebie skrawek księżyca, taki bledziuchny. Jest piękny poniedziałkowy poranek, dość zaawansowany.
2012-05-11
...a życie życiem...
Spostrzegłam się, że 15 maja już tuż, tuż, a ja jeszcze nie złożyłam wniosku o dopłaty bezpośrednie dla rolników.
Ucieszyłam się, że w ogóle udało mi się znaleźć ten wniosek.
Pokrzepiam się myślą, że w zeszłym roku udało mi się wszystko powypełniać tak, że nie byłam wzywana do poprawek. Może i w tym się uda.
Otwieram instrukcję. Czytam, że zmieniły się co poniektóre zasady.
Super. Jak już się człowiek jako tako rozeznaje w złożonej materii przepisów, to trzeba coś pozmieniać, jasne.
O! „Od roku 2012 rolnicy na jednym formularzu wniosku mogą ubiegać się także o płatność uzupełniającą w zakresie produkcji ziemniaka skrobiowego”. Fajnie! Mam ziemniaki, mogę się ubiegać, tak?
Czytam dalej: „płatność niezwiązana do skrobi przysługuje rolnikowi, jeżeli spełnia on warunki do przyznania jednolitej płatności obszarowej w danym roku”.
Ale czy ja spełniam te warunki?
Szukam informacji.
Jest:
Płatności te przysługują rolnikowi, który w dniu 14 marca 2012 r. był wpisany do rejestru podmiotów posiadających prawo do uzyskania płatności niezwiązanej”.
Matkobosko! Co to jest płatność niezwiązana?
Czytam dalej:
„We Wniosku o przyznanie płatności niezwiązanej producent rolny
zobowiązany jest podać indywidualną ilość referencyjną ekwiwalentu skrobi
określoną w Decyzji o stwierdzeniu nabycia prawa do uzyskania płatności
niezwiązanej, o której mowa w pkt 3.1. ppkt 9) lub w Decyzji o wpisie nabywcy
prawa do uzyskania płatności niezwiązanej do rejestru podmiotów, o której
mowa w pkt 4.2. ppkt 7.2) „Warunków stwierdzenia nabycie prawa do
uzyskania płatności niezwiązanej oraz przeniesienia tego prawa – sektor
skrobi ziemniaczanej”.
Oooo, nie. Jako osoba po studiach humanistycznych stwierdzam, iz poetyka tego tekstu do mnie nie przemawia. Nie kumam.

-Bebuniu, idź, umyj buzię – mówię do synka, na którego twarzy trwają liczne dowody rzeczowe na to, że spożył właśnie kanapkę z czekoladą.
-Nieeee, nie chcę.
-Chcesz chodzić taki brudny?
-Tak. Ja tak lubię.
-Hm. A co jest fajnego w byciu brudnym?
-To, że nie trzeba się myć!
2012-05-09
 Byłam dziś na pogrzebie. Tata z córeczką zostali na cmentarzu, pod stosem ślicznych kwiatów zebranych w wieńce, mama z synkiem wrócili do wygodnego dla czworga, za to stanowczo za wielkiego dla dwojga, domu.
Miałam samolubną nadzieję, że żałobne uroczystości przyniosą ulgę, zamkną na zawsze bolesną historię, tak jak marmurowa płyta zamyka grób.
Niestety.
Moja złamana bólem kuzynka, jej syn mówiący do mnie: "ciociu, przecież damy sobie radę, co nie?", zeszłoroczne zdjęcia z wakacji, na których my wszyscy, radośni i nieświadomi.
Więc nie ma mowy o spokoju.
To raczej dobrze zresztą...
2012-05-04
 Wiosna wybuchła nagle, roślinność gwałtownie nadrabia zaległości. Wiśnie już przekwitły, teraz jabłonie wystroiły się w miliony kwiatów. Mlecze na łąkach złocą się nareszcie jak co roku.
W tych pięknych okolicznościach przyrody tata dziewczynki, o której pisałam dziesięć notek temu, podążył za swoją córeczką.
Być może tak wybrał. Może nie.
Fakt jest faktem.
2012-05-02
 Mamy takiego jednego bociana, który przesiaduje smętnie na słupie za oborą, wplata między druty jakieś patyki, a potem stoi i klekocze. Ale żadna bocianka nie leci na te luksusy. Bocian co dnia smutniejszy.
Gałąź wierzby, którą obcięłam i wetknęłam przy sadzawce, puszcza młode listki.
Uczyniłam drzewo.
Zurawie, dzięki Bogu, poleciały sobie gdzieś indziej śpiewać te swoje piosenki, przy których nic, tylko urżnąć się, palnąć sobie w łeb albo skoczyć w studnię. Straszliwe są nawoływania żurawi.
Chłopaki czują się już świetnie, brykają z Niteczką, a Maniuś śmiga po okolicy na nowym rowerze, tak jakby specjalnie dla Maniusia sprowadzonym ze samiuśkich Niemiec. Podobno.
Byliśmy nawet na przejażdżce po okolicy, po której już trzeci dzień boli mnie pewna część ciała. Od siodełka.
Jabłonie kwitną, woda w sadzawce gęsta od żab. Wiosna...
2012-05-01
 Pogoda piękna, roboty huk, dzieci chore. Dlatego siedzę cicho.
Ale jak się ogarnę, to przyjdę i wszytstko opowiem :)
2012-04-27
 Tami, jestem swieżo po szkoleniach, tych orientujących na sukces. jak widać, szkolenia baaardzo skuteczne, polecam.
Nie stosują się tylko w odniesieniu do synów - cóż - nie można mieć wszystkiego.
Z synem młodszym mielismy pozawczoraj badanie słuchu, które wykazało, że słuch, to on ma. Gorzej z posłuchem.
A taki był kiedyś grzeczny.
Obraziłam się wczoraj na niego i poszłam sobie - nie czytałam mu bajek na dobranoc - a on nawet tego nie zauważył.
Hura. Z mniejszym wyrzutem sumienia pojadę świętować urodziny Jednej Mojej A.
Nie wiem tylko, co przeskrobała Babcia, bo to ona za karę zostaje z moimi synami.
Zanadto to wszystko zaplątane jak na moją jedną głowę, zaprzątniętą bez reszty dylematem, czy buty na płaskim, czy na wysokim mam założyć.
2012-04-24
 Sprawdziłam na stronie www: urząd gminy czynny w godzinach 7:30 - 15:30.
O godzinie 7: 32 dzwonię do wójta gminy. O dziwo, osobiście odbiera telefon.
-Proszę pana - mówię - rozumiem szczytną ideę naprawy drogi. Ale czy zdaje pan sobie sprawę, że z powodu nierozgarniętych hałd żużlu jesteśmy odcięci od świata?
-Nie jest pani odcięta od świata - prostuje wójt gminy - bo ma pani prąd, wodę i telefon.
Ale hałdy zostały rozgarnięte, w samo południe, kiedy już miałam iść z łopatą na te najgorsze.
Bebunio zgodził się pojechać do szkoły z sąsiadką, która ma wóz stosowny, prawie terenowy. Ja nie.
Maniuś nie zgodził się jechać do szkoły beze mnie. Pomagał mi wybierać kartofle z kopca i stwierdził, że jest to o wiele ciekawsze zajęcie, niż "tracenie czasu" w szkole.
Cóż. Gdyby zamiast do szkoły musiał chodzić do kopca...
2012-04-20
 Nie pada i jest względnie ciepło, więc zmykam w truskawki, zwłaszcza, że po dwunastej, kiedy przywiozę synów ze szkoły, prawdopodobnie polecę do ośrodka kultury, na szkolenie zawodowe - to znaczy, przyjdzie taki piękny młody człowiek i będzie opowiadał, jak się osiąga sukces. Szkolenie kierowane do działaczy społecznych i pani kierowniczka ściagnęła mnie w ostatniej chwili, bo najwidoczniej trochę nijako jej się zrobiło, że zorganizowała szkolenie, piękni wykształceni ludzie aż z Lublina przyjechali, a zainteresowanych tak mało. Więc występuję gościnnie, a raczej zajmuję krzesło,  jako działaczka in spe.
Wujt tymczasem z bębna starej pralki zrobił wiatrak i teraz zastanawia się, jak go wykorzystać. Według mnie, najlepiej by się sprawdził jako strach na wróble na ogrodzie, ale wujt jakby się trochę obraził, kiedy mu to zasugerowałam. Powiedział, że jeszcze się zdziwię, jak zrobi mi z tego samochód o napędzie hybrydowym.
No, zdziwiłabym się, fakt.
Bebunio, wieczorem, przed zasnięciem, opowiada mi jakąś fantastyczna historię. Ma ostatnio fazę na wymyślanie.
-Nie blefuj - zwracam mu delikatnie uwagę.
-Co ty mówisz, mamo??? 
-Nie blefuj - powtarzam cierpliwie.
-Bleee... Fuj! - śmieje się nieposłusznie Bebunio.
A Maniuś? maniuś jest pod wrażeniem lektury Króla Maciusia Pierwszego. Jesteśmy na pięćdziesiątej trzeciej stronie. Jest wojna.
2012-04-18
 -A wiesz, mamo? - opowiada Bebunio. - Maciek mi mówił, że jego mama kupiła ten reklamowany płyn, który sprząta wszystko i wszystko zmywa. I Maciek specjalnie namalował na płytkach w łazience takim grubym mazakiem samochód. Ale ten płyn jest do niczego, nic nie zmył! Ani kabiny prysznicowej nie umył, ani okapu w kuchni, ani nawet tego rysunku. Wszystko mama Maćka musiała myć zwykłym płynem. Bo wiesz, co? To, co naprawdę dobre, nie potrzebuje reklamy - wyrzekł z namaszczeniem ostatnie zdanie.
-No, tak - ja na to. - Na przykład nigdy jeszcze nie widziałam reklamy Bebunia!
Bebunia, który zepsuł Niteczce bransoletkę, bo myslał, ze to naszyjnik i chciał sobie nałozyć przez głowę. Albo który wydedukował, ze bociany przynoszą dzieci tym, którzy "nie mogą sobie sami urodzić". Jak również Bebunia, który oblał dziś Mańka swoim kakao, bo się posprzeczali. Więc z samego rana miałam dziś nadprogramowe kąpanie Marianka w jeszcze chłodnej wodzie, i suszenie suszarką, ale zdążyliśmy. Równo z dzwonkiem do szkoły.
Zimno okrutnie. Przymrozek. Zziębnięte kaczki na sadzawce.


Zobacz serwisy INTERIA.PL